Nie ma to jak osobiste dziecko, które nie wiem jakim sposobem potrafi tak wpłynąć na mnie, że dwie godzinki potrafię wygospodarować i uszyć ciuch dla lali. Chyba wolę to , niż pozbywać się złotówek z kieszeni na kolejną lalę (taką samą tylko w innym ubranku).Oczywiście nie tylko wstążka do włosów musiała pasować do stroju, ale i kolczyki :)
Pozdrawiam serdecznie w ten sierpniowy i przyjemnie słoneczny dzień. Dziękuję za zaglądanie do mnie i za pozostawione komentarze.